BUŁGARIA EUROPA

Bułgaria to syf, brud i PRL?

Przyznajcie się, ile razy to słyszeliście? Ja wielokrotnie. I gdy moi znajomi po powrocie z Bułgarii mówili, że byli zadowoleni, to zastanawiałam się z czego, przecież tam nic nie ma! Sama sprzedawałam Bułgarię jako kierunek tani, cieplejszy niż polskie morze, dla rodzin z dziećmi, które nie chcą zwiedzać, no, ewentualnie Nessebar, jeśli jednak będą chcieli ruszyć się z hotelu. Hotele, no właśnie, wszystkie kiepskie, w klimacie naszych komunistycznych pensjonatów w Kołobrzegu, z niesmacznym jedzeniem, o all inclusive nie wspominając. O pani, że też mogłam bez konsekwencji opowiadać takie bzdury! Wstyd mi teraz i to bardzo.

Nigdy nie miałam Bułgarii na swojej bucket liście

Była brana pod uwagę tylko jako etap podróży do Stambułu – ta kombinacja wychodziła sporo taniej niż bezpośredni lot do Turcji. Kiedy jednak nastały czasy covidu i wybór destynacji został dość mocno ograniczony, zaczęłam się zastanawiać, gdzie chciałabym polecieć sama (wstępnie taki był pomysł i choć ostatecznie nie poleciałam sama, to wciąż marzenie samotnej podróży siedzi we mnie głęboko). Bułgarię w tym roku odwiedziły najpierw Podróżnicze Świrki @podrożodbyta, a później Marta, czyli @specjalistkaodwakacji i tego było już za wiele, zabukowałam podróż, a chwilę później kupiłam książkę „Bułgaria. Złoto i rakija” Magdaleny Genow, która towarzyszyła mi na bułgarskiej ziemi. Książka jest świetna, przyjemnie się ją czyta, ma się wrażenie, że autorka opowiada nam historie ze swojego życia, jakbyśmy siedzieli właśnie przy kawie. Gorąco polecam, nawet jeśli nie zamierzacie do Bułgarii lecieć w najbliższym czasie – zaręczam, zmienicie zdanie po tej lekturze 😉

Jaka jest Bułgaria?

Bardzo swojska, nienapompowana sztucznym blichtrem, bałkańska, prawdziwa. Tak, prawdziwa, to jest chyba najlepsze określenie. Bułgaria przypomina trochę Polskę sprzed lat, ale rozwija się prężnie, rozmawiałam z Bułgarami i bardzo by chcieli, by ich kraj był bardziej europejski, by młodzi ludzie mieli więcej możliwości, by mogli działać na zawodowym polu na własną rękę.

Bułgaria nie jest brudna. To, że zauważymy śmieci na polach poza strefą turystyczną, nie jest fajne. Ale tak samo nie jest to fajne w Bułgarii, jak i w Grecji czy Hiszpanii. Śmieci nie są fajne, po prostu. Możemy mówić tutaj o braku świadomości, braku wiedzy, ale pragnę zauważyć, że w naszym pięknym kraju co rusz śmieci wyrzucane są do lasów czy rzek. Nie jesteśmy lepsi, choć tak nam się wydaje. Wiem, że wyjeżdżając na wakacje chciałoby się spać w luksusowym hotelu, oglądać tylko piękne widoki i jeść jedynie świeże truskawki z czekoladą, popijając prosecco. Tak, za ten obraz iluzji można sobie zapłacić, jeśli oczywiście chcecie. Droga z lotniska nie jest zachwycająca, ale jest prawdziwa. Bułgaria się rozwija, dajmy jej czas, wspierajmy, zamiast krytykować. Moja droga z lotniska była najpiękniejszą, jaką mogłam sobie wymarzyć – patrzyłam w stronę morza i wschodu słońca. Obiecuję Wam, że nigdzie nie zobaczycie tak pięknego wschodu i zachodu słońca. Tutaj, w Bułgarii są one absolutnie obłędne!

Bułgaria jest subiektywnie tania

Widząc ceny w sklepach w lokalnej walucie, czyli w lewach bułgarskich, mój mózg automatycznie przeliczał kwoty na złotówki jak w euro i uznawałam, że ceny są porównywalne jak we wszystkich kurortach w Europie. I wtedy przychodziło olśnienie, to przecież lewy, a nie euro – co oznaczało, że cena jest o połowę niższa! Oczywiście, kurorty rządzą się swoimi prawami i tutaj ceny będą zawyżone. Spokojnie jednak możecie wybrać się do restauracji i nie zbankrutujecie.

Skoro o zakupach i jedzeniu mowa… Ileż to ja razy słyszałam, że w Bułgarii jedzenie jest niedobre! Smak sałatki szopskiej pamiętam do teraz – pyszne, soczyste pomidory, aromatyczny ogórek i idealnie słony ser! O matulu, aż zaczynam się oblizywać na to wspomnienie 😋 Pyszne desery, idealne lody – dla mnie jedzeniowy raj. I winny raj! Nigdzie, przysięgam, ale to nigdzie, nie piłam tak dobrych win – to przez nie mój bagaż był sporo cięższy niż linia lotnicza pozwala 🙈 W Nessebarze spotkacie sporo lokalnych producentów win – możecie przystanąć na degustacje, zrobić zakupy i pójść na kolację, a Wasze wina zostaną bezpiecznie dowiezione do hotelu. Ja bardzo polecam migdałowe wino – smak jest boski, a przez Bułgarów nazywane jest damską viagrą, ale na ten temat się nie wypowiem 😅 Przywiozłam z Bułgarii także prawdziwe miody – są przepyszne, szczególnie lawendowy, w sam raz do jesiennej herbaty. Polecam także spróbować Wam orzeszki w miodzie – jeśli jeszcze nigdy ich nie próbowaliście to na pewno się nie zawiedziecie. Chałwa także przeszła kontrolę jakości, mój chłopak twierdzi, że jest równie pyszna co turecka.

Warto także wspomnieć o tym, ze Bułgaria nazywana jest różanym krajem. Na każdym kroku spotkacie kosmetyki z róży, przetwory czy właśnie wina. Ja mając już nadbagaż nie mogłam sobie na nic pozwolić, ale jak widać nic straconego – dzięki wygranej w konkursie u Marty będę mogła skosztować prawdziwych bułgarskich różanych słodkości 😍

Morze Czarne to taki cieplejszy Bałtyk – tak opowiadałam moim klientom w biurze o Słonecznym Brzegu. No tak, morze cieplejsze jest na pewno, ale jeśli miałabym je porównywać do Bałtyku, to klimatem bardziej przypomina mi Bałtyk w Palandze na Litwie niż nasze polskie kurorty. Bułgaria może poszczycić się pięknymi, długimi i piaszczystymi plażami. Plaże są zagospodarowane, czyste, z beach barami z muzyką, iście wakacyjny klimat. W miejscu, gdzie ja się zatrzymałam, widziałam z plaży po prawej stronie Nessebar, po lewej zaś centrum Słonecznego Brzegu, Święty Włas i Elenite – mniejsze, ale nadal turystyczne miejscowości. Uważam, że mój wybór hotelu był idealny! Morze, oprócz tego, że cieplutkie to było idealnie czyste, a Łagodne wejście dla mnie nieumiejącej pływać, było idealne i sprawdzi się także doskonale dla rodzin z dziećmi.

bułgaria
Bułgaria Morze Czarne

Wybrałam hotel sieciowy, tylko dla dorosłych, nowoczesny, z opcją all inclusive i nie wydałam na niego milion złotych monet. W okolicy było kilka innych, trochę starszych, ale też tańszych – wiem, że są także niezłe, więc do Was należy decyzja, jaki wybierzecie. Ja nie mogę narzekać właściwie na nic, jeśli chodzi o zakwaterowanie – w centrum, przy plaży, pyszne jedzenie, bogata formuła all inclusive i zainteresowana obsługa.

bułgaria cook's club sunny beach hotel

No właśnie, ludzie… Byłam zachwycona Bułgarią, ale nie Bułgarami. To nie są ludzie, którzy będą się uśmiechać do Was na każdym kroku. Nawet, gdy jesteśmy zainteresowani zakupami w ich sklepie musicie liczyć się z ich małą uwagą. Myślałam, że wynika to z braku życzliwości, ale nie. Właśnie dzięki książce Magdaleny Genow dowiedziałam się, że Bułgarzy nie są zbyt otwarci. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, do teraz uśmiecham się do siebie na wspomnienie przemiłej pani z restauracji hotelowej. Bułgarzy pomimo tego, że nie rzucają się nam na siłę na szyję przy pierwszym spotkaniu, to są bardzo empatyczni i dobroduszni. Dwie sytuacje w Bułgarii w ciągu czterech dni i nie mogłam przestać mówić: „to się nie dzieje naprawdę, takie rzeczy się nie zdarzają!”

Bułgaria jest magiczna

Z przyczyn prywatnych nie mogłam pozwolić sobie na więcej niż 4 dni w Bułgarii, zaraz potem bowiem ruszałam na kolejne wojaże. Udało mi się jednak znaleźć takie połączenie lotnicze, że byłam w na miejscu dokładnie 4 pełne dni – przyleciałam wcześnie rano, a wracałam wieczorem. Ostatniego dnia rano wybrałam się jeszcze na wycieczkę, opowiem o niej w kolejnym wpisie, bo zdecydowanie na to zasługuje. Transfer na lotnisko miałam dopiero wieczorem. Dzień wcześniej zapytałam na recepcji czy mogę opuścić pokój po moim powrocie z wycieczki i jaka byłaby dopłata do doby hotelowej. Usłyszałam, że mogę opuścić pokój o której chcę, nawet wieczorem, all inclusive zostanie przedłużone i to wszystko za… mój uśmiech. Pan nie chciał żadnej dopłaty. Jeśli się zastanawiacie nad czym ja się tak emocjonuję to już tłumaczę: przedłużenie doby hotelowej zawsze jest płatne i bardzo często niemożliwe Nikt nigdy w żadnym hotelu nie przedłużył mi doby do wieczora za uśmiech!

Druga, chyba jeszcze bardziej niesamowita historia, wydarzyła mi się na lotnisku. Kontrola bezpieczeństwa w Bułgarii jest dość mocno szczegółową, przez co tworzą się kolejki. Przed bramką bezpieczeństwa zawsze zdejmuję sztuczną biżuterię, żeby nie pikać niepotrzebnie (prawdziwa biżu może zostać, nie uruchamia ona alarmu). Zdjęłam więc moją bransoletkę – złotą koniczynkę na czerwonym sznurku, prezent od przyjaciółki na moja trzydziestkę. Jest dla mnie bardzo ważna, symbolizuje mi wiele rzeczy. Przeszłam bez problemu przez kontrolę, ubrałam się, odeszłam od stanowiska i czekałam na siostrę. I nagle zorientowałam się, że nie mam bransoletki. Zrobiłam tak przejętą minę wraz z sygnałem dźwiękowym, że zainteresował się mną celnik. Opowiedziałam, o co mi chodzi, ale mój koszyk oczywiście już zmieszał się z innymi. Pan przejrzał wszystkie plastikowe koszyki, poszukał na podłodze – ani śladu. Podziękowałam za trud i powiedziałam sobie – trudno. Przeszłam przez kontrolę paszportową (Bułgaria pomimo tego, że jest w Unii Europejskiej nie należy do strefy Schengen) i poszłam na kawę. Kilka minut później podszedł do mnie Pan Celnik – znalazł mnie na strefie bezcłowej i zapytał jak wyglądała bransoletka. Przypomnij sobie człowieku, jak jest po angielsku koniczynka w stresie (początkowo myślałam, że jest coś nie tak, bo Pan kazał mi zabrać maseczkę i paszport). Pan Celnik wziął długopis, serwetkę i narysował wzór koniczyny, gdy pokiwałam głową, kazał mi iść za sobą. Więc wróciłam się przez strefę bezcłową do kontroli paszportowej – mój Pan Celnik powiedział o co chodzi drugiemu panu w okienku, który zabrał moje dokumenty i pozwolił mi się wrócić (tak nie można! po przejściu kontroli nie wolno się cofać). Przeszłam z powrotem na stanowisko kontroli bezpieczeństwa, a Pan Celnik musiał przejść bokiem omijając wszystkie stanowiska. Inny pan z kontroli paszportowej widząc co ja wyczyniam zaczął na mnie krzyczeć i pytać co ja robię – pamiętajcie, udawajcie w takich sytuacjach, że wszystko jest w porządku, że nie chodzi o Was i absolutnie nie nawiązujcie kontaktu wzrokowego 😉 Mój Pan Celnik wrócił na swoje stanowisko pracy i przekazał mi moją bransoletkę! I dopiero, gdy zaczęłam mu strasznie dziękować, że jestem taka szczęśliwa i wdzięczna, to się uśmiechnął. Wróciłam przez kontrolę paszportową – tutaj też pan tylko się uśmiechnął i oddał mi moje dokumenty poza kolejką.

Do teraz nie mogę pojąć, jak ktoś mógł się tak przejąć moją bransoletką. Jestem tak wdzięczna i wzruszona jego postawą, że nie umiem powiedzieć nic więcej poza: „takie rzeczy się nie dzieją„! Co śmieszniejsze, odzyskałam moją bransoletkę, gdy zupełnie pogodziłam się z jej stratą. Przypomniała mi się historia Beaty Pawlikowskiej, która opowiada o tym, że zostawiła swój szal na lotnisku i gdy zaczęła myśleć, że komuś pewnie przyda się bardziej odzyskała swoja stratę.

Nie mogę inaczej podsumować Bułgarii, jak tylko tak: jeśli masz ochotę przenieść się do magicznego, ale bardzo prawdziwego kraju to to jest właśnie idealne miejsce. Bułgaria zachwyca niemal na każdym kroku. Wystarczy opuścić kurorty turystyczne żeby zobaczyć piękne wsie, zabytkowe miasta, okazałe góry i zapierające dech krajobrazy. Jeśli jeszcze do tego lubicie tureckie wpływy – kupujcie bilety!

Mogą Ci się także spodobać

brak komentarzy

    zostaw odpowiedź