GÓRY POLSKA

Dębowiec – Szyndzielnia – Klimczok

Uwielbiam góry, uwielbiam na nie… patrzeć. Nigdy nie pałałam jakąś szczególną miłością do zdobywania szczytów. Rodzice, choć bardzo próbowali mi tą miłość przekazać, to niestety (albo stety) nie udało im się to. Za to, dzięki nim, pokochałam Beskid Żywiecki i tamtejsze widoki.

Raz do roku sprawdzam, sama dla siebie, jak to jest z tą moją relacją z górami. Próbuję po raz kolejny, a nóż widelec, coś się zmieni. No nie, niestety się nie zmienia. Doceniam góry, mam do nich ogromny szacunek, szczególnie do tych wysokich, ale… Nadal jestem #teammorze i myślę, że to się nie zmieni. Jednak, widzę w górach coś magicznego, zaczęłam doceniać nagrodę na szczycie w postaci widoków, a także zaczęłam postrzegać wysiłek, jako coś fajnego i dobrego dla mojego zdrowia. I chyba to jest najistotniejsza zmiana, jaka we mnie zaszła.

szyndzielnia bielsko

Tym razem chciałam się sprawdzić, chciałam spędzić czas sama ze sobą, chciałam spróbować, czy dam radę. I dałam 🙌

Początkowo myślałam tylko o wyjściu na Szyndzielnię i przejściu na szczyt Klimczoka, ostatecznie jednak zdecydowałam się dołożyć do swojej trasy Dębowiec. Trasa to około 11 km i średni czas przejścia to troszkę ponad 4 godziny. Na wyprawę przeznaczyłam sobie cały dzień, chciałam zjeść obiad w schronisku, pobyć trochę w górach. Wiedziałam także, że z powrotem będę chciała zjechać kolejką z Szyndzielni. Zaplanowałam powrót do domu na późne popołudnie.

Samochód warto zostawić na parkingu pod Dębowcem, obok campingu w Bielsku-Białej. W tygodniu jednak parking jest nieczynny, ale z powodzeniem znajdziecie miejsce tuż przy ulicy i w tym miejscu parkowanie jest bezpłatne. Tutaj zaczynamy naszą trasę. Podejście na Dębowiec jest całkiem krótkie, niezbyt wymagające, ale dla mnie, totalnego górskiego laika, jednak męczące. Od samochodu wyjście powinno Wam zająć do pół godziny.

Dębowiec jest dla mnie odkryciem. Wstyd się przyznać, ale byłam tam dopiero po raz pierwszy. Wyjście jest szybkie, a na górze czeka na nas piękny widok na miasto. W schronisku ok godz 9 rano było już sporo ludzi, głównie w starszym wieku, pili kawę z widokiem – świetny pomysł na śniadanie! Na górze, oprócz schroniska, znajduje się także mały kościołek. Msze Święte odprawiane są co niedzielę o godzinie 16.00. Dębowiec kojarzony jest głównie ze sportami zimowymi. Góra jest łagodna, przez co chętnie uczęszczana przez początkujących narciarzy. Wyciąg działa tylko w sezonie zimowym.

Dalej, kierujemy się na Szyndzielnię. Moja aplikacja sugerowała mi najkrótszą drogę – niebieskim szlakiem na dół na początek kolejki na Szyndzielnię, a później do góry, bezpośrednio pod wyciągiem. Zdecydowałam się jednak wybrać szlak zielony, czyli prowadzący na prawo od Dębowca. Początkowo trasa jest męcząca, przynajmniej dla mnie taka była. Mniej więcej w połowie drogi zmienia się niemal w płaską, bardzo wąską ścieżkę. Wspinanie na samym starcie rekompensuje piękny widok w trakcie. Z tego, co pamiętam, to takiej atrakcji nie ma, gdy wybierzemy trasę czerwoną (zielony szlak wiedzie jakby nad nią). Czekają nas 2 godziny marszu, ja zrobiłam szlak mając w zapasie jeszcze kwadrans. W pewnym momencie trasa się rozwidla, tym razem wybrałam szlak czerwony, wydawał mi się po prostu łatwiejszy. Omijam stację kolejki i dochodzę bezpośrednio do schroniska na Szyndzielni, gdzie robię sobie przystanek na obiad. Schronisko leży na wysokości 1001 m n.p.m.

szyndzielnia bielsko-biała
w drodze na Szyndzielnię

Mam mieszane uczucia co do schronisk górskich. Z jednej strony kojarzą mi się ze słabym standardem, z drugiej strony zawsze dziwią mnie wysokie ceny, często nieadekwatne do jakości. Dziwiłam się pół roku temu na Kasprowym, dziwię się i teraz. W momencie, gdy ja dotarłam do schroniska, razem ze mną wyszło sporo osób, właściwie wszyscy korzystali, by czegoś się napić czy coś zjeść. Popyt generuje podaż. Oczywiście, nie musimy z ich usług skorzystać, ja jednak miałam bardzo ochotę na obiad na szczycie i koniecznie musiała to być ciepła zupa 😊

Z Szyndzielni na Klimczok trasa zajmuje do 30 min, jest raczej łatwa, ale początkowo mocno kamienista, później droga zamienia się w przyjemniejszą. W trakcie czekają nas ładne widoki. Po około 15-20 minutach znajdziemy się przed rozwidleniem szlaków, jeden prowadzi do schroniska (15 minut), drugi zaś na szczyt Klimczoka (10 minut). Ja wybrałam ten drugi i uważam, że wybrałam świetnie. Podejście jest dość męczące, za to widok na szczycie zdecydowanie to rekompensuje.

Klimczok to najwyższy szczyt Bielska-Białej (1117 m.np.m). Na jego zboczu odpoczywało sporo ludzi, ułożenie góry zdecydowanie ku temu sprzyja. Zbocze jest łagodne, porośnięte trawą, z przepięknym widokiem. Przy dobrej widoczności widać nawet Tatry Wysokie. Na wprost widzimy Schronisko na Klimczoku (nie wiem, czy dalej jest dostępny, ale swego czasu był tam basen). Na Klimczoku możemy pooglądać także kamienie przywiezione z różnych gór świata, bardzo kreatywny pomysł!

Po chwili odpoczynku postanowiłam zejść do schroniska. Była piękna pogoda, więc zbocze było suche. W przeciwnym razie, gdy jest błoto, zejście może powodować pewne problemy. Uważam także, że dla osób początkujących lepszym rozwiązaniem jest wejście najpierw na szczyt Klimczoka, a później zejście do schroniska.

Moim odwiecznym problemem jest rozładowany telefon, power banki często nie dają rady. Dlatego duży plus dla schronisk w Bielsku – nie było żadnego problemu z podładowaniem telefonu. Na Klimczoku sporo osób ładowało także rowery elektryczne.

Od schroniska udaję się już bezpośrednio w stronę Szyndzielni. Trasa jest bardzo łatwa i przyjemna. Wydawało mi się, że wracam tak, jak przyszłam, mimo to wyszłam bezpośrednio przed kolejką, omijając schronisko. Nie mam pojęcia, jak to zrobiłam, ale to nic, właśnie tam miałam trafić 😊

Kolejka kursuje codziennie i odjeżdża co pół godziny. Bilet normalny w dwie strony to 28 zł, w jedną to koszt 20 zł. Obok stacji znajduje się wieża widokowa, wejście jest płatne. Ja nie przepadam za tego typu atrakcjami. Za to moim zdaniem warto przejechać się kolejką, chociażby właśnie w jedną stronę, bo widoki przy dobrej widoczności są obłędne. Szczególnie dla dzieci będzie to świetna atrakcja.

Ze względu na to, że na górę można wyjechać kolejką wiele osób decyduje się na spacer do schroniska i na Klimczok w nieodpowiednim ubiorze. Chodzi mi głównie o buty. Naprawdę chodzenie po górach w klapkach czy sandałach nie jest rozsądne. Szczególnie odczujecie to, gdy będziecie schodzić z góry. Ja, pomimo tego, że miałam na nogach sportowe buty to i tak czułam pod koniec kamienie pod stopami. Naprawdę, zadbajcie o swoje zdrowie!

Dla mnie trasa była wystarczająca. Zmęczyłam się, ale także byłam bardzo szczęśliwa i dumna z siebie, że dałam radę. Tym bardziej, ze wybrałam się w góry sama.

Pomocna była mi nawigacja z aplikacji „Mapy Turystyczne”, wersja premium, z którą podróżowałam jest bezpłatna przez pierwszy tydzień. Tutaj znajdziecie odpowiednik na komputer.

Polecam tą trasę szczególnie osobom początkującym, niemającym zbytnio doświadczenia w trekkingu po górach. Spędzicie przyjemnie dzień, doświadczycie pięknym widoków, rewelacyjnie się zmęczycie i nabierzecie dystansu do wielu spraw 😊

Ja, niskopienna, bardzo polecam 😊

Mogą Ci się także spodobać

brak komentarzy

    zostaw odpowiedź